Jedną z najbardziej popularnych i rozpoznawalnych polskich parlamentarzystek jest mieszkanka naszego miasta Pani Krystyna Łybacka. Choć nie pochodzi ze Swarzędza (urodziła się w południowej Wielkopolsce, w Jutrosinie, w powiecie rawickim), to podejmując w swoim czasie decyzję o przeniesieniu się do Swarzędza związała się z tym miastem na dobre i na złe.
Celowo podkreśliłem miejsce urodzenia Pani Poseł, bo właśnie w tych małych, wielkopolskich miasteczkach, gdzie pracuje się ciężko po dwieście pięćdziesiąt godzin w miesiącu, gdzie przekazuje się z pokolenia na pokolenie pewne niezmienne wartości, gdzie oszczędnie używa się słów patriotyzm, Ojczyzna, mając je za to w sercu – tam rodzą się ludzie, których potem nie musimy się wstydzić. To nie żadna laurka, prześledźcie Państwo życiorysy wielu znaczących postaci naszego życia społecznego czy kulturalnego a znajdziecie pewną prawidłowość, potwierdzającą moją obserwację...
Pani Krystyna Łybacka ukończyła w 1968 roku studia na Wydziale „Mat-Fiz-Chem” Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i podjęła pracę naukową na Politechnice Poznańskiej (tu mały wtręt prywatny – przez krótki czas byłem jednym z tych, którym przyszła Pani Poseł poszerzała – skutecznie! - matematyczne horyzonty…). Nasza bohaterka doktoryzowała się w roku 1976 na macierzystej uczelni, czyli UAM. Równolegle z pracą naukową i dydaktyczną pełniła wiele odpowiedzialnych funkcji społecznych; m.in. sekretarza naukowego i technicznego Polskiego Towarzystwa Matematycznego (a to gremium wielce zasłużone dla nauki polskiej) i prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego na Politechnice. Było to w latach bodaj najtrudniejszych, 1986-1991, kiedy już czuło się, że coś wisi w powietrzu, że coś musi pęknąć a mało kto wiedział, co będzie dalej.
Po przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych Pani Krystyna Łybacka wstąpiła do Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej, szybko zdobywając poważną i mocną pozycję w jej wielkopolskich strukturach. W 1996 roku została wybrana na przewodniczącą Rady Wojewódzkiej SdRP, a w roku 1999 przewodniczącą Rady Wojewódzkiej Sojuszu Lewicy Demokratycznej, któremu jest konsekwentnie wierna do dziś. W grudniu 1999 została wiceprzewodniczącą Zarządu Krajowego SLD. Gdy powstał lewicowy rząd Leszka Millera, objęła w nim tekę Ministra Edukacji Narodowej i Sportu. Pani Poseł Krystyna Łybacka jest jedną z nielicznych osób w polskim Sejmie, mogących się poszczycić pełnieniem mandatu przez wszystkie jego kadencje! Niezorientowanym przypominam, że właśnie kończy się szósta kadencja naszego parlamentu. Przy okazji, drugim swarzędzkim rekordzistą w tym zakresie jest Pan Poseł Stanisław Kalemba, również przedstawiony w „Sylwetkach” kilka miesięcy temu.
Pani Krystyna Łybacka po raz pierwszy zasiadła w ławach poselskich w roku 1991. Pracowała w wielu ważnych komisjach sejmowych, z braku miejsca wymienię tylko te najważniejsze: Komisja Konstytucyjna, opracowująca nową konstytucję, Komisja Obrony, rozstrzygająca kluczowe dla naszego bezpieczeństwa sprawy, m.in. sojuszy militarnych, czy Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży. Najtrudniejszym bodaj zadaniem było przewodniczenie Komisji Nadzwyczajnej ds. Ratyfikacji Konkordatu. Kto pamięta, jakie zażarte boje towarzyszyły temu aktowi, jak usiłowano niejednokrotnie tylnymi drzwiami wprowadzić pewne zapisy, ten jest w stanie ocenić ile pracy, taktu i anielskiej cierpliwości wymagało przewodniczenie właśnie tej komisji. To też rys osobowościowy naszej bohaterki, cierpliwe, stanowcze, ale i kulturalne negocjowanie, bez nerwów i epitetów (czego jesteśmy niestety bardzo często świadkami w wykonaniu niektórych posłów, zwłaszcza podczas debat telewizyjnych). Pani Poseł znana jest z ciętych ripost; pamiętam, że gdy na jakimś wiecu przedwyborczym ktoś powiedział „pani jest drugą Sierakowską” – padła błyskawiczna odpowiedź: „Ja nie jestem druga Sierakowska, ja jestem pierwsza Łybacka!”.
Nawet niezbyt pilnych obserwatorów naszej sceny politycznej nie dziwi, że wyborcy tyle razy obdarzali swym zaufaniem Panią Krystynę Łybacką. Nasza bohaterka jest osobą bardzo pracowitą; kto ma ochotę, niech zajrzy na Jej stronę internetową, choćby tylko na sierpień - sesja sejmu, kilkadziesiąt spotkań, konferencji i wyjazdów. A był to miesiąc, w którym były wakacje sejmowe; krótkie bo krótkie, ale zawsze! Jeśli do tej aktywności dodać jeszcze łączność z zawodem, w tym wykłady dla studentów Politechniki Poznańskiej, widać jasno, że solidna praca poselska to jedno z najcięższych zajęć w naszym kraju. Celowo napisałem „solidna”, bo gdyby oceniać ją tylko po liczbie i jakości wystąpień medialnych niektórych posłów, należałoby zadać sobie (i im!) pytanie, kiedy czytają te tysiące stron projektów ustaw, uchwał, kiedy spotykają się z wyborcami? Na szczęście, w tej niechlubnej konkurencji, naszych wielkopolskich posłów nie musimy się wstydzić. Wielu z nich kandyduje w najbliższych wyborach, życzmy im wszystkim szczęścia, a o tym do kogo się ono uśmiechnie niech zadecydują wyborcy!
PS. Na zakończenie naszej sympatycznej rozmowy, tuż po wojewódzkiej inauguracji roku szkolnego, która w tym roku odbyła się w Swarzędzu, Pani Poseł poprosiła mnie o przekazanie serdecznych pozdrowień czytelnikom Informatora Spółdzielczego i wszystkim swarzędzanom.
Piotr Osiewicz