Spółdzielnia Mieszkaniowa
w Swarzędzu

62-020 Swarzędz
ul. Kwaśniewskiego 1


e-mail:
zarzad@sm-swarzedz.pl

www.sm-swarzedz.pl

 
Telefony:

  (+48) 61 817 40 61 (sekretariat), 
  (+48) 61 817 40 11 (centrala)
  Fax: (+48) 61 817 40 93

Sylwetki Swarzędzan »

IRENEUSZ SZPOT

Mam to szczęście, że przedstawiając kolejną swarzędzką sylwetkę nie muszę się zbyt wysilać i tłumaczyć naszym Czytelnikom, „kto jest kto”. Bez przesady można stwierdzić, że nasz dzisiejszy bohater jest jednym z kilku swarzędzkich logo. Nazwisko Ireneusza Szpota jest automatycznie kojarzone z naszym miastem i to głównie z dwóch zasadniczych powodów; jeden to firma, drugi to osiągnięcia sportowe.

 

 

   Najpierw kilka zdań biografii. Pan Ireneusz Szpot urodził się w roku 1961 w Poznaniu. Ukończył studia wyższe. Prywatnie - żona Magdalena i córka Ewa. W roku 1991 założył swoją firmę w Swarzędzu, któremu jest wierny do dziś. Przez wiele lat, ciężko pracując wraz ze swymi współpracownikami, stworzył potężne przedsiębiorstwo, składające się z wielu firm, zajmujących się sprzedażą samochodów nowych (10 marek) i używanych, kompleksowym serwisem motoryzacyjnym, sprzedażą części samochodowych i akcesoriów, ubezpieczeniami komunikacyjnymi i sprzedażą internetową.

    Firma Szpot znana jest z wielu akcji i działań charytatywnych na rzecz najbliższego otoczenia. Hołdują w niej bowiem zasadzie, że pomagać należy w pierwszym rzędzie tym, których potrzeby są najlepiej rozeznane. Stąd wieloletnia pomoc finansowa i logistyczna dla podopiecznych Stowarzyszenia Przyjaciół Dzieci Specjalnej Troski im. Leszka Grajka. To udział w aukcjach prac plastycznych podopiecznych Stowarzyszenia, to również pomoc w zakupie sprzętu dla straży pożarnych w Swarzędzu i Kobylnicy; głównie na potrzeby ratownictwa technicznego.  Jak mówi szef marketingu firmy, Pan Marek Wajer, każdy wyjeżdżający za bramę firmy samochód jest potencjalnym (w zależności od szczęścia i umiejętności kierowcy…) uczestnikiem wypadku i stąd to wsparcie dla strażaków.

    Firma Szpot jest również bardzo aktywna na niwie wspierania sportu szkolnego, nie tego wyczynowego, gdzie nie zawsze duch sportu jest obecny, ale właśnie tego szkolnego, gdzie rodzą się talenty, o które trzeba dbać.  Trzeba jeszcze wspomnieć o pomocy dla szkół w zakresie edukacji komunikacyjnej, np. o programie „Moja rodzina jeździ bezpiecznym samochodem” i o wielu, wielu innych. Zakończmy ten wątek prezentacji przypomnieniem, że rok bieżący to dziewiętnasty już rok Rajdów Samochodowych Szpota, imprezy na stałe wpisanej do kalendarza wydarzeń nie tylko na skalę gminy, ale znacznie szerszą.
                                      
    Pan Ireneusz Szpot jest zaprzeczeniem wyglądu typowego biznesmena znad Wisły czy Warty; jego sylwetka zradza silne związki ze sportem. Poza rodziną i pracą zawodową, właśnie sport jest największą miłością Pana Ireneusza. Na początku było to bieganie długodystansowe, pływanie, kolarstwo w poznańskim „Stomilu”, kilkanaście lat karate, później doszła jeszcze wspinaczka wysokogórska. Ireneusz Szpot jest zdobywcą tzw. Korony Ziemi, tj. siedmiu najwyższych szczytów na siedmiu (licząc Antarktydę) kontynentach. Zaczęło się od wejścia w roku 2006 na Kilimandżaro w Afryce (5895 m n.p.m.), w roku 2008 była to południowoamerykańska Aconcagua (6962 m n.p.m.), w roku 2008 europejski Elbrus (5642 m n.p.m.), w 2009 północnoamerykański Mc Kinley (6194 m n.p.m.). W ubiegłym roku „padły” aż dwie góry: australijski szczyt Carstensz Pyramid (4884 m n.p.m.) i Mount Vinson na Antarktydzie (!) liczący 4892 m n.p.m. Zwłaszcza wejście na ten ostatni trudno sobie nawet wyobrazić… Na szczycie jest - 70° C! W tym roku, 20 maja, Ireneusz Szpot zdobył ostatni z brakujących Mu do pełni szczęścia szczytów - Mount Everest (8848 m n.p.m.).

    Ale to nie wszystko, nasz bohater zaplanował i z żelazną konsekwencją zrealizował plan przebiegnięcia tras maratonu na każdym z kontynentów. Rozpoczął od chyba najsłynniejszego maratonu świata, maratonu w Nowym Jorku w roku 2002; potem były maratony w Afryce, w pobliżu Kilimandżaro, w Berlinie (tam w roku 2007 ustanowił swój rekord życiowy 2:57:25), na Antarktydzie (jak tam można biegać i nie zamarznąć?!), w Tokio i w New Plymouth. Kilka dni przed naszą rozmową, która odbyła się w dniu 22 lipca, Pan Ireneusz przebiegł swój ostatni z zaplanowanego cyklu maraton w Rio de Janeiro. Miało to miejsce 17 lipca. W ten sposób został pierwszym i jedynym Polakiem, który zaliczył słynne dwie „siódemki” - siedem najwyższych szczytów i siedem maratonów na każdym z kontynentów. Warto jednak dodać, że bieganie maratonów rozpoczęło się w roku 2000 od przebiegnięcia I Maratonu Poznańskiego, których Pan Ireneusz ma na swoim koncie 10.

    Co dalej? Można się domyślać, że ludzie tego pokroju długo nie zagrzeją miejsca w domowym zaciszu. Już wiadomo, co dalej; będzie to triathlon Iron Man na Hawajach, zaliczany do najtrudniejszych na świecie. Niewtajemniczonym wyjaśniam, że to kombinacja trzech dyscyplin: pływania (3800 m), kolarstwa (180 km) i biegu maratońskiego (40 km 195 m)- i to za jednym zamachem! Tytuł imprezy „człowiek z żelaza” w pełni oddaje charakter jej uczestników. Znając pasję Pana Ireneusza możemy być pewni, że i to przedsięwzięcie uda Mu się zakończyć kolejnym sukcesem. Jako swarzędzanie możemy i powinniśmy być dumni z osiągnięć Ireneusza Szpota (swarzędzanina z wyboru, bowiem mieszka w naszym mieście od 1992 roku); myślę też, że władze miasta i gminy mają już jakiś plan odpowiedniego, godnego podziękowania Mu za rozsławianie Swarzędza w świecie?
 

 Piotr Osiewicz