Kolejna sylwetka swarzędzan jest nietypowa, bo zbiorowa. Przypadek jak najbardziej uzasadniony, bo naszych bohaterów rozdzielić nie sposób. A jest to rodzina Buczyńskich z Wierzonki.
Ewa i Włodzimierz Buczyńscy
Swarzędzki etap życia tej rodziny rozpoczął się latem 1951 roku, kiedy to z rodzinnej ziemi – okolic Kutna i Łodzi przybyło do Wierzonki młode małżeństwo nauczycielskie, by objąć w tamtejszej szkole posady nauczycielskie. Oprócz wiedzy i zapału do pracy, Wacława i Eugeniusz Buczyńscy przywieźli ze sobą prawie miesięcznego synka Włodzimierza. Pani Wacława, jako młoda dziewczyna, wzięła udział w kampanii wrześniowej, pielęgnując rannych w bitwie pod Kutnem żołnierzy Armii „Poznań”, tej Armii, z której my, Wielkopolanie powinniśmy być szczególnie dumni, a nie zawsze niestety tak jest. Motywy wychowania patriotycznego i pracy dla społeczeństwa zawsze były obecne w pracy nauczycielskiej Pani Wacławy i Pana Eugeniusza. Pani Wacława przez wiele lat była radną gromadzką, gminy oraz miasta i gminy Swarzędz. Zmieniały się formy organizacyjne władzy, a Państwo Buczyńscy zawsze tak samo służyli społeczeństwu i ziemi, którą wybrali za swoją. Nic więc dziwnego, że „zarazili” społecznikowskim bakcylem swego syna.
Pan Włodzimierz, z oczywistą przerwą na naukę, nie opuścił rodzinnej Wierzonki do dziś. Po ukończeniu w roku 1974 studiów na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi na UAM powrócił do Wierzonki, by podjąć tam pracę nauczyciela geografii. W szkole tej pracował do roku 2000, potem przeszedł do Gimnazjum nr 3, by po trzydziestu pięciu latach pracy nauczycielskiej przejść na emeryturę. Szczęśliwie się stało (i dla Nich i dla nas przede wszystkim!), że w pewnym momencie Pan Włodzimierz spotkał Panią Ewę; spotkanie to zaowocowało związkiem małżeńskim w roku 1978.
Pani Ewa Jarosława (bo pod obu tymi imionami jest znana) pochodzi z Kazimierza Biskupiego i jest absolwentką Wydziału Historii poznańskiego UAM. Również rodzina Pani Ewy zapisała piękną kartę; pradziadek był powstańcem styczniowym (brał udział w słynnej bitwie pod Ignacewem), dziadek był powstańcem wielkopolskim. Pani Ewa Buczyńska uczyła historii (i nauczania początkowego) w szkole w Wierzonce; obecnie jest na emeryturze. Emerytura nie oznacza u Niej wyłączenia się z życia społecznego; wprost przeciwnie - Pani Buczyńska jest jedną z najaktywniejszych radnych naszej gminy.
Trudno jest w niewielkim tekście scharakteryzować działalność społeczną Ewy i Włodzimierza. Są wraz ze śp. Leszkiem Grajkiem wśród założycieli Towarzystwa Miłośników Ziemi Swarzędzkiej, w roku 1994 organizowali wraz z Eugeniuszem Jackiem pierwszy rajd turystyczny im. Augusta Cieszkowskiego. Rajd ten wpisał się na stałe do kalendarza. Organizowany jest co roku i skupia coraz to nowe grupy turystów, wśród nich głównie młodzież, co organizatorów i pomysłodawców cieszy najbardziej. W tym samym roku państwo Buczyńscy byli współorganizatorami sesji naukowej poświęconej dorobkowi i postaci Augusta Cieszkowskiego. Sesja ta była brzemienna w skutkach – oto Cieszkowski „wygrał” rywalizację z gen. Dezyderym Chłapowskim na patrona poznańskiej Akademii Rolniczej! Rzecz niesłychana, bo u nas osoby mundurowe zawsze są jakoś lepiej widziane… Fakt takiego, a nie innego, wyboru oczywiście nie umniejsza wielkich zasług Generała, ale patron może być tylko jeden. Od tej pory datuje się coraz ściślejsza współpraca wierzeniczan z Akademią Rolniczą (dziś Uniwersytet Przyrodniczy) a następnie z Klubem Profesorów „Wierzenica”, działającym w Bydgoszczy! Klub Profesorów, zrzeszający ludzi nauki i kultury zafascynowanych postacią i dorobkiem naukowym wielkiego filozofa, przyznaje co roku swą nagrodę – statuetkę Augusta Cieszkowskiego osobie, która zasłużyła się szczególnie w popularyzowaniu sylwetki patrona Klubu. Oczywiście statuetka taka stoi na honorowym miejscu w domu Państwa Buczyńskich.
W roku 2003 nasi bohaterowie byli wśród organizatorów jubileuszu 850-lecia Wierzenicy i Wierzonki. I znów konferencje naukowe, popularyzatorskie, ale przede wszystkim walka o wierzenicki dworek Cieszkowskich, o uratowanie go od zagłady. W roku 2008 odbyły się w Wierzenicy, Wierzonce i Karłowicach bardzo udane dożynki gminne. Jak nietrudno zgadnąć, w ich organizacji również „maczali palce” Państwo Ewa i Włodzimierz.
Osobnym, wielkim przedsięwzięciem jest aktywny udział małżeństwa Buczyńskich w wydawaniu „Wierzeniczeń”. Jest to ukazujące się od kilkunastu lat pismo parafii wierzenickiej, ale myliłby się kto, sądząc że na jego łamach znajdują się tylko sprawy związane ściśle z życiem wspólnoty parafialnej. Oczywiście tak, ale w dużej części poświęcone jest ono sprawom historii i dnia dzisiejszego Wierzenicy i okolic. W redagowaniu pisma aktywny udział biorą ks. proboszcz Przemysław Kompf, Pan Maciej Dominikowski (sołtys Wierzenicy) i inne osoby. Tu ciekawostka – termin wierzeniczenia pochodzi od samego Zygmunta Krasińskiego, przyjaciela Cieszkowskiego i oznacza mądre, przyjacielskie, serdeczne pogawędki. „Wierzeniczenia” przyznają tytuł honorowy „Przyjaciela Wierzenicy” osobom szczególnie zasłużonym dla idei wierzenickiej. Pierwszy tytuł otrzymał znany swarzędzki społecznik Pan Stanisław Witecki.
Trzeba jeszcze wspomnieć o bogatym dorobku popularyzatorskim naszych bohaterów. Składają się nań setki artykułów, zamieszczanych w wydawnictwach krajoznawczych, historycznych, popularno-naukowych, prasie regionalnej i wydawnictwach uczelnianych. Wśród nich są rzeczy fundamentalne jak „Tęskno mi do Wierzenicy”, przewodnik po pomnikach przyrody ziemi swarzędzkiej, unikalna pozycja o cmentarzach i miejscach grzebalnych naszych okolic; białe kruki, które można znaleźć tylko w niektórych dobrych bibliotekach i zbiorach prywatnych.
Osobnym polem działania małżeństwa Buczyńskich jest przywracanie pamięci o ludziach, którzy byli kiedyś związani z Wierzenicą i Wierzonką. W ramach tej akcji i z ich inicjatywy, uratowano niemal w ostatniej chwili miejsca wiecznego spoczynku rodziny von Treskow, dawnych właścicieli tych ziem. Wraz z młodzieżą szkolną (aspekt wychowawczy nie do przecenienia!) Ewa i Włodek uporządkowali teren cmentarzyka i doprowadzili do ogrodzenia go. Nawiązanie kontaktu z rodziną byłych właścicieli zaowocowało odsłonięciem pamiątkowej tablicy na śródleśnym cmentarzu.
Ograniczone ramy artykułu nie pozwalają na opisanie wszystkiego, czym zajmują się Państwo Buczyńscy; łatwiej byłoby opisać to, czego nie robią! W telegraficznym skrócie więc wspomnę o pracy harcerskiej (kamień skautingowy w kobylnickim lesie to też w pewnym stopniu „ich robota”), o tym, że Pan Włodzimierz jest członkiem rady naukowej Związku Międzygminnego „Puszcza Zielonka”, że zwiedzili wszystkie miejsca w Polsce związane z postacią Augusta Cieszkowskiego, że działają w PTTK, że są opiekunami miejsc pamięci narodowej, że na wniosek Salonu Artystycznego im. Jackowskich w Pobiedziskach otrzymali Odznakę Honorową „Za zasługi dla woj. Wielkopolskiego” itd. itd. Trzeba jeszcze wspomnieć o bogatym księgozbiorze Państwa Buczyńskich, którego prawdziwą perłą i ozdobą jest pierwsze, paryskie wydanie fundamentalnego dzieła Cieszkowskiego „Ojcze nasz”!
Sądzę, że wielkim darem dla mieszkańców wierzenickiej ziemi, pewnie nie przez wszystkich do końca uświadamianym, jest to, że w jednym miejscu i o jednym czasie spotkali się tacy ludzie, jak ks. Przemysław Kompf, Państwo Ewa i Włodek Buczyńscy, Pan Maciej Dominikowski i wielu innych, których wymienić nie sposób.
Czytając fragmenty niektórych wierzenickich listów Krasińskiego zwróciłem uwagę na opisywaną w nich szczególną atmosferę dworku Cieszkowskich, krótko mówiąc taką, że bywałemu w wielkim świecie wieszczowi nie chciało się stamtąd wyjeżdżać. Podobną wyczuwałem goszcząc u Państwa Buczyńskich, czyżby to echo obcowania z wielkim filozofem? W każdym razie mi też nie chciało się wyjeżdżać. Wybaczcie proszę, że tak długo wierzeniczyliśmy…
PS. Korzystając z okazji Państwo Ewa i Włodzimierz Buczyńscy prosili mnie o przekazanie Czytelnikom Informatora najlepszych życzeń zdrowych i wesołych świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego Nowego Roku, zapraszając jednocześnie wszystkich do częstego odwiedzania Wierzenicy i Wierzonki!
Piotr Osiewicz