Spółdzielnia Mieszkaniowa
w Swarzędzu

62-020 Swarzędz
ul. Kwaśniewskiego 1


e-mail:
zarzad@sm-swarzedz.pl

www.sm-swarzedz.pl

 
Telefony:

  (+48) 61 817 40 61 (sekretariat), 
  (+48) 61 817 40 11 (centrala)
  Fax: (+48) 61 817 40 93

Archiwum » 2010 »

Rozmowa z Pawłem Pawłowskim

Paweł Pawłowski - od 30 lat Prezes Zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej w Swarzędzu. Prezes Wlkp. Stowarzyszenia Licencjonowanych Zarządców Nieruchomości. Członek kierownictwa Polskiej Konfederacji Zarządców Nieruchomości. Wyróżniony przez Tygodnik Swarzędzki nagrodą Swarzędzanina 10-lecia.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Red. Które to już wybory samorządowe w Pana bogatej karierze zawodowej i samorządowej?
P.P.
Od momentu rozpoczęcia mojej pracy w Swarzędzu, tj. 1980 r., było ich kilkanaście. Od czasu transformacji ustrojowej w 1990 r. będę głosował po raz szósty.

Red. Zostały upublicznione osoby, które będą ubiegać się o stanowisko burmistrza Swarzędza w najbliższych wyborach. Dlaczego Pan, mający takie osiągnięcia, autorytet i wiedzę, nie ubiega się o to stanowisko? Duża część społeczeństwa swarzędzkiego uważa, że byłby Pan najlepszym kandydatem na burmistrza Swarzędza.
P.P.
Miałem już wielokrotnie w minionych latach rozmowy z wieloma ludźmi i z różnych środowisk, w których namawiano mnie do startu w wyborach. Zwracano mi uwagę, że mam odpowiednie przygotowanie i doświadczenie zawodowe. Nigdy się jednak nie zdecydowałem, ponieważ jako Prezes Spółdzielni miałem o wiele większe możliwości wpływać na rozwój miasta, aniżeli z pozycji, którą mieli naczelnicy, czy burmistrzowie Miasta. Taki kompleksowy rozwój, jaki Swarzędz miał w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku, już nigdy się nie powtórzy. O skali zmian niech świadczy fakt, że z 11 tys. miasta w 1980 r. rozrósł się do 32 tys. aktualnie. Takich procesów urbanistycznych i komunalnych w Swarzędzu, które następowały wraz z rozwojem Spółdzielni Mieszkaniowej, prawdopodobnie nikt z aktualnie rządzących miastem nie powtórzy.
Dla Swarzędza, i to na pierwszej linii, pracuję już 30 lat i mówiąc tekstem piosenki „to nie ten wiek i nie to zdrowie”, żeby startować w wyborach.

Red. Znając zagadnienia miejskie „od podszewki” może Pan służyć doświadczeniem, a każda władza powinna się cieszyć, że ma kogoś, kto może jej pomóc.
P.P.
Z tym jest gorzej. Przede wszystkim dobremu gospodarzowi miasta powinno zależeć na dysponowaniu grupą mądrych, doświadczonych ludzi, którzy wzmocnią go w działaniach na rzecz miasta. Niestety przez ostatnie 20 lat nie było Burmistrzów, którzy potrafili współpracować. Miasto było systematycznie dzielone na nowe spółdzielcze i stare, gdzie mieszkali rodowici Swarzędzanie. Była to świadoma polityka dzielenia. Stare miasto zawsze bało się aktywności Spółdzielców.

Red. A z czego wynikały te podziały, które przetrwały do dzisiaj?
P.P.
Niestety Swarzędz miał pecha do wyborów Burmistrza, a jeszcze większego do wyborów radnych. Nie znalazł się nikt, kto zjednoczyłby miasto. Nawet nie było próby takich działań. Ostatnia Rada Miejska to delikatnie mówiąc nieporozumienie, a wybierani na stanowiska burmistrzowie to na pewno nie profesjonaliści, często tylko lepsi amatorzy.

Red. No ale takich ludzi wybierają wyborcy.
P.P.
Dla miasta Swarzędza dobry kandydat na radnego, czy Burmistrza to na ogół człowiek, który bierze życie w swoje ręce, sam umie zadbać o własną karierę zawodową, zakłada swoją firmę, ma dobrą sytuację materialną, jest wykształcony, zna języki obce, ma bogate plany na przyszłość i nie chcę marnować czasu na pracę samorządową. Takich ludzi na listach wyborczych wszystkich komitetów wyborczych nie ma za dużo. Do pełnienia funkcji radnego garną się ludzie, którym się nie powiodło w pracy zawodowej, szerzej w życiu, którzy zrobili z ciągłego startowania w wyborach „sposób na życie”, sposób na dorabianie do swojego uposażenia.

Red. Czy w tej ostatniej sprawie może Pan powiedzieć coś konkretnego?
P.P.
Uważam, że jest nienormalną sytuacją, że przez 20 lat jest się radnym, że przez cztery lata kadencji na sesjach nie zabiera się głosu. Czy wreszcie, że partie polityczne desygnują zbiorowo ludzi, którzy do tej partii zapisali się kilka miesięcy temu i oni zapełniają wszystkie mandaty na radnych. A już najbardziej denerwuje mnie nepotyzm, który rozpanoszył się wśród radnych. Są tacy, którzy kandydują, bo mają do załatwienia drogę, dojazd do posesji, zmianę planu przestrzennego, bo kupili grunt i muszą go zmienić na działki budowlane, czy też dotrwać do osiągnięcia wieku emerytalnego. Często się zastanawiam, co będą robić po zakończeniu swojej działalności samorządowej. Chyba będą czekali do następnych wyborów za cztery lata i ponownie będą próbować. Niektórym znowu się uda być wybranym. Zobaczcie ilu takich ludzi kolejny raz jest na listach niektórych komitetów wyborczych.

Red. Czy nie jest Pan za bardzo krytyczny? Przecież obecna Pani Burmistrz codziennie na łamach prasy, lokalnych wydawnictw reklamuje swoje osiągnięcia. Niektórzy mówią, że ma znakomite publicity i znakomite osiągnięcia gospodarcze.
P.P.
W bieżącym roku wakacje spędziłem w Elblągu, mieście niezwykle szybko się rozwijającym. Przewodnik, który oprowadzał nas po mieście chwalił bardzo Prezydenta miasta, który regularnie wygrywa od 20 lat wybory.  I wtedy usłyszałem, że w trakcie kolejnych wyborów nie ma żadnych afiszy, reklam, nie wydaje żadnych pieniędzy na promowanie swojego nazwiska, a o tym, że jest wybierany decydują tylko efekty jego pracy. Pomyślałem wtedy, że chciałbym dożyć takich czasów w Swarzędzu. A w naszym mieście urzędujący Burmistrz musi się reklamować, że przebudowano dwa przystanki autobusowe, wybudowano kilka placów zabaw, zorganizowano kilka koncertów, festynów, czy wybrukowano kilka lokalnych ulic. Czemu teraz na kilka tygodni przed wyborami nagle o tym się nas informuje? Przecież my sami wiemy co zrobiono, a czego nie zrobiono. I każdy z nas wyborców ma swoją własną opinię co było ważne, a co nie było ważne w działalności burmistrza. Słowo, deklaracja, obiecanki dzisiaj mają niewielką wartość, powinien liczyć się tylko efekt pracy i z tego należy rozliczać radnych i burmistrza.

Red. A co było ważne w mijającej kadencji?
P.P.
Dla mnie trzy sprawy były ważne, a może nawet stwierdzę, że bardzo ważne. Po pierwsze rozwiązano problem przedszkoli. Dzięki aktywności i przedsiębiorczości prywatnych inwestorów wybudowano i świetnie wyposażono kilka nowych przedszkoli pokrywając zapotrzebowanie młodych rodzin na miejsca przedszkolne. Tę swarzędzką inicjatywę, godną naśladowania w całym Kraju, rozpoczęła Burmistrz Bożena Szydłowska, a kończyła Burmistrz Anna Tomicka. Po drugie, z myślą o przyszłościowym rozwoju miasta, wybudowano kosztem 25 mln zł kanalizację deszczową na południu Swarzędza. Takich strategicznych działań niestety było niewiele. Po trzecie rozpoczęto z udziałem „Oświaty” program termoizolacji budynków szkolnych. Wyremontowano również przychodnię lekarską. Dla nas Spółdzielców ważną sprawą było wykonanie ciągów spacerowych w pobliżu Jeziora Swarzędzkiego.

Red. A nie zauważył Pan budowy drogi Kobylnickiej oraz przebudowy ul. Cieszkowskiego?
P.P.
Zauważyłem i cieszę się, że trwają prace na odcinku miejskim. Ubolewam jednak, że poprawiamy stan drogi na dzień dzisiejszy, a nie zadbaliśmy, żeby ona była budowana z perspektywą 5-10 lat do przodu. Nie za bardzo udane rondo i skomplikowany przebieg drogi wystawiają nie najlepszą opinię projektowi. Nie wiem, czy w niedalekiej przyszłości nie trzeba będzie jej poprawiać, tak jak to było na południu Swarzędza z ul. Kirkora. Nie chcę jednak w tej chwili krytykować, ponieważ z drogami jesteśmy dopiero na początku; kiedy zostaną zmodernizowane takie ulice jak Wrzesińska, Kórnicka, Średzka to wielka niewiadoma i nie chciałbym demobilizować władzy swarzędzkiej, która już dzisiaj za stan dróg jest bardzo krytykowana.

Red. Czy dostrzeżone przez Pana sprawy, to jedyne problemy miasta? Czy tych trudności jest więcej?
P.P.
Najważniejszą sprawą jest brak wizji rozwoju Swarzędza. Są zatwierdzane jakieś dokumenty planistyczne, ale niewiele z nich wynika. Powinniśmy wiedzieć, do jakich granic możemy rozwijać Swarzędz, czy ma to być miasto do 50 tys., czy do 100 tys. mieszkańców. Nie znamy układów drogowych, stanu zabezpieczenia rozwoju miasta w wodę, gaz, energię elektryczną. Niepokój mieszkańców mogą wywoływać m.in.:
- fatalny stan dróg,
- brak uzbrojenia miasta i gminy w kanalizację sanitarną - już dzisiaj Swarzędz nie drewnem stoi, ale szambami,
- potężne zanieczyszczenie powietrza - można mówić o skażeniu zagrażającym zdrowiu, zwłaszcza w południowej części miasta,
- brak programu rewitalizacji zasobów mieszkaniowych, a szczególnie budownictwa komunalnego (jeżeli zjawią się kiedykolwiek możliwości rozpoczęcia budowy kolejnych mieszkań komunalnych, czy socjalnych, to nie ma przygotowanych terenów, na których takie budownictwo można lokalizować, a można było takie tereny przejąć po likwidowanej Fabryce Armatur w samym centrum Swarzędza),
- chaos urbanistyczny - podejrzliwie patrzę na wszystkie decyzje Rady Miejskiej, która na ostatnich posiedzeniach zatwierdzała różnego rodzaju dokumenty planistyczne w niesamowitym tempie,
- narastający deficyt budżetowy i stan zadłużenia miasta,
- brak naszych, rodzimych pomysłów na pozyskiwanie środków unijnych - mamy jeden z najniższych wskaźników ich pozyskiwania.

Red. Co w tej sytuacji powinni robić wyborcy przed najbliższymi wyborami?
P.P.
Przede wszystkim dokładnie przestudiować kandydatów na radnych wszystkich komitetów wyborczych. W każdym z nich znajduje się bardzo dobry kandydat. Przyjrzeć się ludziom, ich dotychczasowym osiągnięciom. W Radzie Miejskiej powinni być ekonomiści, prawnicy, budowlańcy, pracownicy oświaty, znawcy polityki przestrzennej. Nie głosować na rachityczne partie. Starać się preferować nowe twarze. Po dwudziestu latach transformacji ustrojowej jest potrzeba nowej rewolucji kadrowej opartej na dopuszczeniu do władzy samorządowej nowych osób. Wielu radnych się już opatrzyło i powinni z godnością odejść, a wyborcy powinni im w tym pomóc.

Red. Kogo Pan będzie popierać?
P.P.
Sprawdzonych, dotychczasowych 5-6 radnych oraz nowych młodych, wykształconych i niezwykle zdolnych ludzi. Taką ekipę rutyny i młodości zaprezentował Komitet Wyborczy Wyborców „Niezależni dla Powiatu”.

Red. Wśród kandydatów z tego komitetu zauważyłam nazwisko Tomasz Pawłowski. Czy to ktoś z Pana rodziny?
P.P.
To mój syn. Nie robię wielkiej tajemnicy z tego, że do walki o samorząd staje kolejne pokolenie, zupełnie inne. Znakomicie wykształcona i ambitna młodzież. Oni będą wkrótce lepsi od nas, mój syn na pewno będzie lepszy ode mnie, gwarantuję to Pani. Oni nam zabezpieczą lepszy rozwój Swarzędza. Im się po prostu chce działać, oni to będą robić lepiej i skuteczniej. W nich nie ma cwaniactwa i nepotyzmu, które w Swarzędzu było widać przez całą ostatnią kadencję Rady Miejskiej.
Na zakończenie apeluję, abyśmy spotkali się wszyscy przy urnach wyborczych 21 listopada 2010 r. Na wybory samorządowe trzeba pójść. Pamiętajmy, nieobecni nie mają racji.

Red. Dziękuję za rozmowę.