Spółdzielnia Mieszkaniowa
w Swarzędzu

62-020 Swarzędz
ul. Kwaśniewskiego 1


e-mail:
zarzad@sm-swarzedz.pl

www.sm-swarzedz.pl

 
Telefony:

  (+48) 61 817 40 61 (sekretariat), 
  (+48) 61 817 40 11 (centrala)
  Fax: (+48) 61 817 40 93

Archiwum » 2010 »

Lekcja z ulicy Gdyńskiej

        Zgodnie z zapowiedziami, w dniu 8 listopada br. w Czerwonaku odbyło się spotkanie władz Spółdzielni z mieszkańcami domu przy ul. Gdyńskiej 122 w Czerwonaku. Tematem spotkania były palące problemy tej małej (16 lokali) społeczności. Problemy, przed jakimi stanęli mieszkańcy i Zarząd Spółdzielni nie są jednak małe…

        Budynek tzw. zakładowy, przejęty w swoim czasie przez Spółdzielnię od energetyków, znajduje się w mizernym stanie technicznym. Istnieje paląca konieczność remontu dachu (to rzecz absolutnie najpilniejsza) i docieplenia ścian. Atmosfera na sali była gorąca, momentami nie mająca zbyt wiele wspólnego z zasadami savoir-vivre’u, czemu zresztą trudno się dziwić. Prezes SM Paweł Pawłowski przedstawił sytuację, w jakiej znalazła się wspomniana grupa mieszkańców. Otóż, by zrealizować absolutnie konieczny remont dachu należałoby nań przeznaczyć ok. 320 tysięcy złotych. Gdyby do tego dołożyć kwotę ponad 285 tysięcy złotych na docieplenia ścian to okazałoby się, że miesięczny wzrost opłat wyniósłby ok. 5 zł/m2! I to przez wiele lat. Kwotę tę można zmniejszyć, gdyby udało się sprzedać przyległą działkę (ok. 900 m2); nie wiadomo jednak, czy znajdzie się chętny do jej kupna i za ile?

        Optymistycznie zakłada się, że górna kwota premii termomodernizacyjnej przyznanej przez bank mogłaby wynieść ok. 54 tysięcy złotych. Mogłaby, ale nie musi; biorąc pod uwagę obecną modę na szukanie oszczędności (głównie nie tam, gdzie trzeba), środki na wspomniane premie z pewnością ulegną zmniejszeniu. Premię tę przyznaje się po zakończeniu robót, zatem najpierw na ich wykonanie trzeba mieć pieniądze pochodzące z innych źródeł. Jakich? Możliwości są mniej niż ograniczone, obecnie obowiązujące przepisy uśmierciły bowiem zasadę solidaryzmu, na której przez dziesiątki lat bazowała spółdzielczość z korzyścią dla swych członków.

        W toku burzliwej dyskusji szukano różnych rozwiązań; słuchając jej można było odnieść wrażenie, że do kilku osób jeszcze nie dotarła świadomość zasadniczych zmian, jakie wprowadziła „władza” w ustawie o spółdzielczości. W imię czysto politycznych celów postawiono w dramatycznej sytuacji dziesiątki, a może i setki tysięcy ludzi. Rozdawnictwo mieszkań za symboliczną złotówkę zwiększyło wprawdzie ilość właścicieli mieszkań, spowodowało jednak przerzucenie na ich barki problemów finansowych, z którymi sobie nie poradzą. Sytuacja uwłaszczonych spółdzielców w zasadzie niczym nie różni się od sytuacji osób posiadających własne domy jednorodzinne. Ci ostatni muszą dbać finansowo o cały dom, uwłaszczeni właściciele mieszkań o część, wynikającą z udziału we własności całości budynku. I jedni i drudzy sami muszą dbać o pieniądze na niezbędne remonty i bieżącą konserwację. „Domkowicze” wiedzą o tym doskonale, spółdzielcy jeszcze nie wszyscy. I na tym polega dramat mieszkańców ul. Gdyńskiej. Pieniądze na wspomniane remonty muszą znaleźć sami, nikt im ich nie da, nawet Spółdzielnia, gdyby miała – bo nie może!

        Gorzka lekcja płynąca z opisywanego faktu może być tylko jedna – kwoty odpisu na fundusz remontowy muszą być większe w budynkach starszych, znajdujących się w gorszej kondycji technicznej. Musi dotrzeć do świadomości ogółu mieszkańców – współwłaścicieli, że tylko tyle będzie można wydać, ile się uzbiera! Oczywiście, można zaciągnąć kredyt bankowy, ma on jednak tę wadę, że pożycza się cudze pieniądze a oddaje własne…

        Uważam, że wielkim zadaniem stojącym przed Zarządem i Radą Nadzorczą jest uświadamianie ludziom tej oczywistej prawdy. Robi się to zresztą od wielu lat, ale przykład ul. Gdyńskiej pokazuje, że nadal jest wiele do zrobienia. Może warto sporządzić wykaz budynków „najgorszych” (technicznie) i zaproponować mieszkańcom, dla ich dobra, zdecydowane zwiększenie kwot odprowadzanych na fundusz remontowy? Może wtedy zderzenie z rzeczywistością nie byłoby tak bolesne, jak na Gdyńskiej?

        Ale żeby nie popaść w nadmierny pesymizm – burzliwa dyskusja zakończyła się przyjęciem dwóch konstruktywnych propozycji Zarządu: opracowania nowego, tańszego kosztorysu wymiany dachu w wersji oszczędnej, tj. z zastosowaniem blachodachówki zamiast dachówek ceramicznych i zobowiązaniem Zarządu do wystąpienia do władz gminy Czerwonak z zapytaniem o przeznaczenie wolnej działki w planach gminy. Jeśli okaże się, że sprzedaż będzie uzasadniona ekonomicznie, działka może być wystawiona na sprzedaż. Hipotetycznie, uzyskana z tego tytułu kwota zmniejszy obciążenie kosztów remontu. Modernizacja dachu i docieplenia ścian wpłyną korzystnie na zmniejszenie kosztów ogrzewania; ale jak widać na pierwszy rzut oka, niestety najpierw trzeba sporo wydać, żeby potem zacząć oszczędzać.

 

Piotr Osiewicz