Uczulamy mieszkańców, którzy na dłuższy czas opuszczają swoje mieszkania, aby informowali o tym fakcie właściwą Administrację Osiedli. W przypadku wydłużonego wyjazdu wskazana byłaby informacja o planowanej dacie powrotu i co ważniejsze, wskazanie osoby, która będzie pełnić dwojaką funkcję: pełnomocnika do doręczeń (rachunków, informacji) oraz opiekuna mieszkania (będzie posiadała klucze od lokalu). Pozostawienie kluczy osobie z rodziny lub choćby sąsiadowi jest bardzo istotne, zwłaszcza w przypadku awarii.
W ostatnim czasie Spółdzielnia stała przed koniecznością dwóch wejść do mieszkań pod dozorem policji. W pierwszym przypadku, właściciele mieszkania wyjechali ponad rok temu i z tego, co udało się dowiedzieć, prawdopodobnie mieszkają w USA. Nie pozostawili żadnego kontaktu do siebie, a rachunki płacone są za pomocą bankowej usługi stałego przelewu. Nieobecność właścicieli mieszkania i brak kontaktu z nimi stały się poważnym utrudnieniem, kiedy doszło do awarii instalacji cieplnej w budynku. Ustalono, że najprawdopodobniej przyczyna awarii znajduje się w opuszczonym mieszkaniu. Administracja Osiedli próbowała zebrać informacje o nieobecnych mieszkańcach i ustalić ich miejsce pobytu, a gdy to się nie udało, wystąpiła do Policji z wnioskiem o asystowanie przy wejściu do mieszkania. Przez ten czas mieszkańcy, których mieszkania znajdowały się w tym samym pionie, pozbawieni byli energii cieplnej. Na szczęście w międzyczasie czasie pojawiła się osoba, która posiadała klucze do mieszkania. W przeciwnym wypadku, trzeba by wyłamać zamki w drzwiach, sporządzić protokół i zamontować nowe zamki patentowe. Koszty zamków i wymian ponieśliby właściciele, którzy po powrocie do kraju mieliby problem z wejściem do własnego mieszkania.
Drugi przypadek dotyczył mieszkania, którego główna lokatorka zmarła. Dorosłe już dziecko lokatorki na stałe mieszkające za granicą oraz krewni nie byli zainteresowani pozostałymi w mieszkaniu rzeczami osobistymi zmarłej. Wymiana korespondencji i przeprowadzone procedury nie dały żadnego rezultatu. Od śmierci lokatorki mięło półtora roku, a nikt z upoważnionych osób nie zdecydował się pojawić w mieszkaniu i zainteresować pozostawionymi przez nią rzeczami. Spółdzielnia rozważała więc sporządzenie szczegółowego protokołu i wywiezienie rzeczy zmarłej w asyście policji z zamiarem magazynowania ich w innym lokalu. Celem tych działań było zwolnienie mieszkania, do którego prawo lokatorskie wygasło w momencie śmierci głównego najemcy, wobec braku roszczeń osób bliskich.